WIELKI CZYN POLSKIEGO KAPŁANA Z ZA OCEANU (ks. Jana Mickunia)

(„Pokłosie Salezjańskie” nr 12, grudzień 1936 r., str. 330-331)

Salezjański Instytut Teologiczny w Krakowie od początku istnienia Zakładu na tym miejscu odczuwał brak odpowiedniej kaplicy, gdyż zajmowana tymczasowo sala na kaplicę jest zbył ciasna i niewygodna. Warunki materialne Zakładu nie pozwalały dotychczas tego uskutecznić. l oto dziś nasze zamierzenia z przed wielu lat poczynają się realizować.
O naszej piekącej potrzebie dowiedział się od ks. misjonarza Pietrzaka i zainteresował się nią Przew. Ks. Jan Mickuń, Proboszcz parafii w Shenandoah (St. Zjedn.). W lipcu b. r. bawiąc w Polsce, Ks. Mickuń wstąpił do naszego Instytutu Teologicznego w Krakowie. Po zwiedzeniu Instytutu Ks. Mickuń stwierdził, że konieczną jest rzeczą wybudowanie nowej kaplicy i sali. Na rozpoczęcie robót budowlanych zacny ten Kapłan ofiarował wspaniałomyślnie 6.OOO dolarów.

ROZPOCZĘCIE BUDOWY NASZEJ ŚWIĄTYNI - 1936 r.
(Z KRONIKI Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie 1929 – 1936, str. 53-54. ASIK R. 1506)

Dnia 2.7.1936 r. rozpoczęto roboty przygotowawcze około budowy nowej kaplicy Instytutu Teologicznego. Kierownictwo budowy: inż. arch. Stanisław Filipkiewicz, architekt Marian Gąsowski - Kraków, Rynek Główny 6, tel. 146-86. Pan inżynier Marian Gąsowski mieszka w zakładzie.

 ORATORIUM SALEZJAŃSKIE KRAKÓW - DĘBNIKI

("Pokłosie Salezjańskie" 7-8:1936, str. 261 – 263)

Tak się to zaczęło, jakby nigdy nic. Nie prowadzono długich badań, nie powstał nawet ani tymczasowy komitet. Wiadomo było oddawna, że chłopców na Dębnikach jest moc, znacznie więcej, niżby w jednym dniu można ich poznać. A już od początku świata wiadome jest wszystkim, że chłopcy najlepiej się czują, gdy się bawią. Gorzej tylko, że nie zawsze jest gdzie się bawić i nie zawsze jest czym. Wprawdzie najlepsza Opatrzność, która się troszczy o gniazda wróble i o gołębie na rynku krakowskim, sprawiła, że między domami są jeszcze jakieś wolne przestrzenie, zwane ulicami. Na taki kryzys dobre i to. W co się na ulicach nie gra: w guziki, w klasy, w pliszki, czasem i w walkę narodów. A na jakiejś cichszej ulicy to i piłka nożna odchodzi, i też dobrze jest. Gdyby nie gęste szeregi przechodniów, nie dorożki nie auta, nie policja, nie kurz gęsty i lepki... „Ach, gdyby nie to gdyby...”

Pobudowano ostatniego lata na Dębnikach, tuż przy skałach Twardowskiego, kilka bloków. Bloki, wiadomo, mieszkaniowe. Posprowadzali się ludzie, zagospodarowali, ot jak zwyczajnie na nowym mieszkaniu i to nie byle gdzie, ale w sławnych blokach. Przez zimę było cicho. Ale na wiosnę z bloków - nagle - wyroił się mnogi lud, jakby powiedział Sienkiewicz. Wyroili się przede wszystkim chłopcy. Dużo chłopców. I stało się pewnego dnia, że gdy poważni skądinąd słuchacze teologii w Salezjańskim Instytucie obok bloków zagrywali sobie starym zwyczajem w siatkówkę po obiedzie, przez dziurę w płocie z drutu kolczastego wśliznęło się ukradkiem kilku chłopców z onychże bloków. Weszli, naturalnie, tylko tak sobie, popatrzeć, jak księża grają. Miną trochę nadrabiali, zawsze to pierwszy raz, niewiadomo, jak i co.

 Dobrodzieje budowy kościoła (kaplicy) na Łosiówce z lat 30-tych

Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie

(Za: ASIK A 425) 

1. Mazaniec Brygida - Imieniny:  8.X.

200 East 74 St. New. York City, U.S A.

N. B.

Za jej pośrednictwem kilka osób przysłało czasem ofiarę na Msze św.

Wybitna Pomocnica dzieła Salezjańskiego

 CZYN GODNY NAŚLADOWANIA

("Pokłosie Salezjańskie" 10:1936, str. 290-291)

Z rzeczy boskich najbardziej boską jest pracować nad zbawieniem dusz” – tak wyrzekł wielki chrześcijański uczony Dionizy. Wzniosłe to zadanie spoczywa w pierwszym rzędzie na kapłanach Kościoła Katolickiego. Lecz praca nad zbawieniem dusz staje się niejednokrotnie udziałem gorliwych katolików świeckich, którzy otwierają duszom podwoje do szczęścia doczesnego i wiecznego, już to osobiście przez dobre słowo i modlitwę, już to dopomagając młodzieńcom o powołaniu kapłańskim do osiągnięcia wzniosłego celu.

Do takich osób o wysokim zrozumieniu apostolstwa katolickiego należy p. Brygida Mazaniec z New Jorku. Od księdza Salezjanina, który głosił słowo Boże wśród rodaków za oceanem dowiedziała się o pracy, jaką zakreśliło sobie Zgromadzenie Salezjańskie w Polsce i o trudnościach, na jakie apostolstwo salezjańskie jest narażone z powodu wielkiego niedoboru finansowego, wywołanego przez szybki rozrost dzieła św. Jana Bosko w Polsce i przez zastraszający kryzys.

Postanowiła wspaniałomyślnie przyjść w pomoc.

 DOBRODZIEJE ZZA OCEANU

("Pokłosie Salezjańskie" 1937)

Kryzys podobno już minął w Polsce, lecz są ludzie, którzy jeszcze się nie wyzwolili spod jego panowania. Do takich można by zaliczyć wiele zakładów salezjańskich, a w pierwszym rzędzie nasz Instytut Teologiczny. Położony na peryferiach wielkiego Krakowa samotny i zapomniany ukrywa jak może swą biedę, borykając się z wszelkiego rodzaju trudnościami. Nie posiadając stałych środków, które by zapewniły utrzymanie dla 70 kleryków przygotowujących się do kapłaństwa, musi nieraz wyciągnąć rękę do serc szlachetnych po wsparcie.

Miło nam na tym miejscu skierować szczególne podziękowanie pod adresem naszych Dobrodziejów z Ameryki, a zwłaszcza gorliwych pań polskich z Chicago, które zorganizowane w Sodalicją Marii Wspomożycielki i św. Jana Bosko w miarę swych sił od kilku już lat przychodzą z wydatną pomocą materialną Zakładowi naszemu.

 ORATORIUM IM. JEZUSA MŁODZIEŃCA W KRAKOWIE NA KOLONII W KRZYŻOWEJ

(ks. J. Nęcek, „Pokłosie Salezjańskie” 10:1937, s. 207 – 208)

Różne były projekty. Jedni chcieli wybrać się nad morze, inni mieli chęć udać się na Huculszczyznę, wiele głosów oświadczyło się za Zawoją pod Babią Górą, lecz ostatecznie zwyciężyło nie morze, nie Huculszczyzna, nie Zawoja - tylko Krzyżowa koło Jeleśni. Piękny to zakątek kraju! Pewnie, że zakątek, bo niedaleko od Krzyżowej już się Polska kończy. A jest naprawdę piękny! Wzdłuż wsi przepływa górska rzeczka zwana Krzyżówką. Ponad rzeczką wznoszą się stopniowo coraz wyższe szczyty i pasma górskie, które sięgają aż po Pilsko i dalej. Na stokach i szczytach górskich porozsiadały się lasy szpilkowe, darząc powietrze żywiczną wonią, a koszyki Krzyżowian i menażki naszych „kolonistów” - borówkami i grzybami...

W takim to rajskim zakątku osiedliliśmy się na cały miesiąc, my salezjańscy oratorianie im. Jezusa Młodzieńca z Krakowa. Było nas prawie czterdziestu. Zjawiliśmy się tutaj 3.VII. pod wodzą ks. Kierownika i trzech księży asystentów. Korzystając z uprzejmości p. Sołtysa, ulokowaliśmy się w Urzędzie Gminnym, który jest najokazalszym gmachem Krzyżowej. Obok nas kościółek, pod nami rzeczka, naokoło nas góry, a na każdym kroku życzliwi ludzie.

 SALEZJANIE i DOBRODZIEJKI Z AMERYKI

(„U mety - z wielkich chwil Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie”,  "Pokłosie Salezjańskie" 7-8:1938, str. 173 – 175).

Pod koniec maja, kiedy w całej Polsce rozbrzmiewała chwała Niepokalanej Wspomożycielki, Salezjański Instytut Teologiczny w Krakowie święcił swe doroczne żniwa, swe duchowe kapłańskie „dożynki”, za jakie w zakładzie seminaryjnym uważać można święcenia kapłańskie i prymicje.

 Sytuacja na Łosiówce w latach okupacji niemieckiej (1939-1945)

(ks. J. Krawiec sdb, W blasku dębnickiego krzyża, Kraków 2013, s. 91. 93-96. 98-99)

W nocy 1 września 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Niemcy, bez wypowiedzenia wojny, napadły na Polskę. Dobrze uzbrojone dywizje wroga, mające nad polską armią dwukrotną przewagę w żołnierzach, pięciokrotną w lotnictwie oraz dziesięciokrotną w czołgach, zaatakowały naszą lądową i morską granicę. Potężne cielska pancernych czołgów, miażdżąc polskie drogi i pola, posuwały się szybko w głąb kraju. Już w pierwszych dniach, mimo bohaterskiej obrony, II Rzeczpospolita znalazła się w tragicznej sytuacji. Większą część jej terytorium opanował wróg, który wobec jeńców wojennych i ludności cywilnej dopuszczał się brutalnej przemocy i zbrodni. [...]

Kraków, zgodnie z zapowiedzią, poddał się bez walki. Niemcy zdobyli miasto bez strzału (6 września 1939 r.). [...]

WYKOŃCZENIE SALI TEATRALNEJ i PIERWSZE PRZEDSTAWIENIA - 1945-1946 r.

(Z KRONIKI Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie 1945 – 1948, str. 7-39, AWSD TS)

1945
Październik
24.10 – Po południu praca przy budowie sali teatralnej.

KRONIKA SALEZJAŃSKIEGO INSTYTUTU TEOLOGICZNEGO w KRAKOWIE
za okres 1.10.1945 -31.12.1948
Duszpasterstwo salezjańskie dla mieszkańców bloków i okolicznych domów

Wstęp od Redakcji strony:
  Przytoczono tylko fragmenty Kroniki dotyczące zagadnienia duszpasterstwa salezjańskiego dla mieszkańców bloków robotniczych i okolicznych domów, a więc również nt. Oratorium i harcerzy. Przytoczono również sprawy związane z adaptacją sali teatralnej, a następnie świątyni dla wiernych, zwanej w tekście "kaplicą" (a później "kaplicą zewnętrzną" dla odróżnienia od "kaplicy wewnętrznej" czyli seminaryjnej).
Fragmenty z danego dnia, które nie dotyczyły ww. zagadnienia pominięto zazaczając to […]. Zachowano pisownię orginalną, w tym interpunkcję i wielkość liter, z wyjątkiem rażących błędów ortograficznych.

1945
Październik
24.10 – Po południu praca przy budowie sali teatralnej.

WYKOŃCZENIE KAPLICY (tj. obecnego kościoła) i JEGO POŚWIĘCENIE - 1946-1947 r.

(Z KRONIKI Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie 1945 – 1948, str. 64-120, AWSD TS)

1946
Sierpień
27.08 - … Obok kaplicy niewykończonej ruch – widać, że robi się przygotowania do wykończenia...

Wrzesień
20.09 - Praca wewnątrz nowej kaplicy postępuje naprzód

Październik
31.10 – Kaplica wewnątrz już wytynkowana...

 Rok 1947 na Łosiówce – Rozbudowa kaplicy i rozwój Oratorium

(„Łosiówka - Salezjański Instytut Teologiczny”, „Pokłosie Salezjańskie” 11:1947, str. 275 – 277)

Pożółkłe liście drzew coraz gęściej zaścielają ziemię, tworząc wzorzyste dywany i szeleszcząc przy dotknięciu; ogród na Łosiówce zaczyna być nieciekawym, bo przez konary owocowych drzew widać z każdym dniem szerszą polać nieba. Londyńskie po prostu mgły i opary okupują szerokie brzegi Wisły.

W Sal. Instytucie Teologicznym w Krakowie panuje mimo smętnej jesieni wszędzie ruch i ożywienie. Prawie dwa miesiące minęło od inauguracji r. szkol. 1947/8. Nauka rozpoczęła się 8 września uroczystym triduum. 50-ciu alumnów zabrało się raźnie do pracy umysłowej. Przeproszono, odłożone dwa miesiące temu, podręczniki Pesch’a, Tanquerey’a, Noldina schowano je z pewnym onieśmieleniem do pulpitów, ułożono równo, z walizek wyciągnięto zapiski, skrypty, zeszyty, i... zaczęto się uczyć. Dziś już wszyscy klerycy wciągnęli się w regularny rytm pracy naukowej. Nawet gdy trzeba było przez pierwszych 10 dni października kopać ziemniaki, buraki, ścinać i zwozić kapustę, - nawet wtedy nie zapomniano o książkach.

 HARCERZE Z ORATORIUM NA ŁOSIÓWCE NA WAKACJACH NAD BAŁTYKIEM

(„Nad polskim Bałtykiem” - za: „Pokłosie Salezjańskie”, ROK XXV, Sierpień-Wrzesień 1947, Nr 8-9, str. 228 – 230)

Krakowska dziewiątka przy oratorium wybrała sobie w tym roku na obóz malownicze obszary nadbrzeżne na terenie Ziem Zachodnich w Niechorzu koło Trzebiatowa, pow. Gryfice, woj. szczecińskie.

Życie obozowe rozpoczęliśmy 2-go lipca po trzydniowej podróży. Rozbijaliśmy nasze namioty przy szumie morza. Pod flagą Rzeczypospolitej pięknie ułożony herb miasta Krakowa spoczywał przez cały czas obozu na prastarych ziemiach naszej Ojczyzny.

 SIĘGAJĄC DO ŹRÓDEŁ

(artykuł ukazał się z okazji 10-lecia pisma - Sygnaturka z Łosiówki. WYDANIE JUBILEUSZOWE, 10.10.2010 Nr 35 (500), s. 4-5)

Początków „Sygnaturki” możemy doszukiwać się w pierwszych tekstach autorstwa Kasi Parki do „Dzwonu Dębnickiego” (czyli pisma parafii dębnickiej). Piętnaście lat temu na jego łamach wspominała wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Kolejnym tekstem była recenzja – zaproszenie na „łosiówkowe” jasełka. Ks. Leszek Leś okolicznościowe teksty uzupełniał ogłoszeniami duszpasterskimi i tak przyczółek prasowy na Dębnikach został zdobyty. Z upływem czasu treści przybywało, i wybiegały poza tytułowe „Ogłoszenia z Łosiówki”. Sam miałem zaszczyt zadebiutować na łamach relacją z Majówki Fatimskiej. Na zebraniu Rady Duszpasterskiej przy naszym kościele stanęła sprawa naszej strony w „Dzwonie Dębnickim”. Kasia Parka, zaproponowała Sygnaturkę na zasadzie skojarzenia: Dębniki mają swój DZWON, na Łosiówce będziemy mieć SYGNATURKĘ! (Sygnaturka to najmniejszy z dzwonów kościoła). Pomysł się spodobał. Jednogłośnie został zaakceptowany. „Sygnaturka z Łosiówki” jako wkładka do „Dzwonu Dębnickiego” rozpoczyna swój niezależny żywot. Ks. Lesia zastępuje ks. Marian Dębski, a dębnicka gazetka parafialna co niedzielę gości w naszej kaplicy.

Kolejny gospodarz Kościoła przy Salezjańskim Seminarium, ks. Robert Wróblewski na pierwszym spotkaniu Rady stawia sprawę jasno: „Sygnaturkę z Łosiówki” zaczniemy wydawać SAMI i rozprowadzamy bezpłatnie. Wyzwanie zostało podjęte.

Szybki kontakt

Kościół Rektoralny Salezjanów
      pw. MB Wspomożenia Wiernych

Adres: Tyniecka 39, Kraków 30–323

Telefon: +48 122 663 611

Email: info@losiowkasdb.pl

Strona: losiowkasdb.pl


Kancelaria parafialna - godziny urzędowania:

  • wtorek, piątek, godz. 1600-1730