Ks. Jacek Ryłko – nowy rektor kościoła Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych

Ks. Jacek Ryłko – nowy rektor kościoła Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych

Urodził się 13 lutego 1952 roku w Krakowie. Pochodzi z parafii pw. MB Królowej Polski w Woli Justowskiej, gdzie dwa razy spalono zabytkowy drewniany kościół. W roku 1972 wstąpił do Zgromadzenia Salezjańskiego, a w 1979 roku przyjął święcenia kapłańskie w tutejszym kościele z rąk ks. biskupa Albina Małysiaka. Po święceniach rozpoczął studia specjalistyczne z teologii moralnej na KUL w Lublinie, które zakończył uzyskaniem doktoratu. Od 1983 roku powrócił z Lublina do tutejszego seminarium, gdzie pracował najpierw jako spowiednik i wykładowca, a potem jako kierownik studiów i rektor seminarium. W latach 1998-2001 pełnił funkcję wikariusza inspektorialnego w Krakowskiej Inspektorii Salezjanów w Krakowie na Dębnikach. W latach 2001-2007 został dyrektorem Centrum Formacji Salezjańskiej na Łosiówce, a od 2007 roku proboszczem parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Pychowiach. Po dwunastu latach znów wraca do seminarium, aby objąć tu funkcję rektora tutejszego kościoła MB Wspomożycielki Wiernych i kierownika studiów kleryków.

W tym roku obchodzi 40-lecie swych święceń kapłańskich, które tak opisał we wstępie do gazetki parafialnej „U Bożego Serca” w Pychowicach:

Dokładnie czterdzieści lat temu, 23 czerwca 1979 roku, przyjąłem święcenia kapłańskie z rąk ks. biskupa Albina Małysiaka. Kilkanaście dni wcześniej przybył do Polski papież-Polak, w pierwszej pielgrzymce do ojczyzny. Niezliczone tłumy krakowian wiwatowały na cześć swego ulubionego biskupa, a teraz papieża. Miałem nawet cichą nadzieję, że papież wyświęci nas na kapłanów podczas mszy św. na Błoniach, ale tak się jednak nie stało. Niemniej jednak atmosfera papieskiej wizyty towarzyszyła mi podczas święceń kapłańskich, i potem w dalszych latach mojego kapłańskiego życia. Czułem ją na KUL-u, gdzie zaraz po święceniach studiowałem teologię, a biskup Wojtyła był tam wcześniej profesorem. Czułem ją potem gdy z Lublina wróciłem do Krakowa, do seminarium, jako wykładowca i formator młodych salezjanów. Towarzyszy mi też przez te 12 lat mojego pobytu w tutejszej parafii. Mój jubileusz 40-stolecia święceń, zbiega się wiec z 40-stoleciem pontyfikatu św. Jana Pawła II. Jestem więc z pokolenia JPII i rówieśnikiem stażem kapłańskim, pontyfikatu św. Jana Pawła II.

Przez te wszystkie lata mego życia kapłańskiego starałem się naśladować styl duszpasterstwa tego wielkiego papieża. Podziwiałem jego otwartość na ludzi i atmosferę rodzinności, jaką potrafił wytworzyć prostymi gestami, uśmiechem czy żartem. On nie moralizował, nie przypominał do znudzenia wciąż tych samych reguł i zasad postępowania. On odwoływał się nie tyle do nakazów, co do zasobów serca, do miłości i odpowiedzialności każdego człowieka. Wiedział bowiem, co kryje się w ludzkim sercu i potrafił to wydobyć. Taki styl miał również św. Jan Bosko, który wierzył, że w każdym młodym człowieku, nawet tym najgorszym, jest jakaś iskierka dobra, którą trzeba dostrzec i rozpalić.

Gdy po 28 latach pracy w seminarium przychodziłem do Pychowic na parafię, nie wiedziałem co mnie tu czeka, ale wiedziałem, że taka jest wola Boża, abym tu był. A jeśli coś się robi zgodnie z wolą Bożą, to nie ma obaw, że się nie da rady. Opatrzność sama tym wszystkim kieruje, a Duch Św., wspiera i podpowiada co należy mówić i robić. Swą pracę w Pychowicach rozpocząłem od przygotowania zaplecza duszpasterskiego (salki, oratorium), oraz od prac przygotowawczych pod budowę kościoła (działki, plany). Najważniejszą jednak rzeczą było poznawanie ludzi i sposób docierania do nich. Wiedziałem, że zanim rozpocznie się budowa kościoła, najpierw trzeba zbudować wspólnotę. Dziś mogę powiedzieć, że to się sprawdza i dziękuję Bogu za te błogosławione lata mojej obecności w tutejszej parafii. Nie zawsze było łatwo, nie wszystko się udało zrobić, ale ziarno zostało rzucone i mam nadzieję, że coś z tego kiedyś wyrośnie wraz z murami nowego kościoła.

Teraz przede mną nowe zadanie i nowe wyzwanie. Też nie wiem co mnie tu czeka i jak potoczy się dalsze moje życie, ale jestem w dobrych rękach MB Wspomożycielki Wiernych i moich braci salezjanów i wiem, że są tu dobrzy ludzie, na których zawsze mogę liczyć. Więc polecam się Waszym modlitwom i życzę dobrej współpracy i wzajemnej radości ze służby Bogu i ludziom w tutejszym Ośrodku Duszpasterskich jakim jest Łosiówka, która wraz z niepodległością Polski obchodzi stu lecie swego powstania.